Po piętnastu latach w derbach Inowrocławia lepsza o jedną bramkę okazała się Cuiavia, pokonując na stadionie przy ulicy Orłowskiej Goplanię 2:1. Mecz obejrzało około 2 tys. kibiców.
Wszystko to dzięki ambitnej postawie biało-zielonych, którzy pomimo kończenia spotkania w dziesiątkę potrafili zapewnić sobie zwycięstwo. Liczna rzesza sympatyków futbolu, która zjawiła się na tym meczu była jednego zdania, że na nudę nie będzie można narzekać. Słowa te potwierdziły się już od pierwszych minut. Akcja za akcją elektryzowały kibiców. Jednak od początku przewagę uzyskała Cuiavia, będąc zespołem bardziej dokładnym. Goście już w 3 minucie mogli prowadzić, ale swoje umiejętności po strzale Kornela Semenowicza, pokazał Krzysztof Łuczak. Popularny „Semen” był najbliższy szczęścia w 13 minucie. Wykorzystał nieuwagę obrońców gospodarzy, ale jego techniczne uderzenie trafiło w poprzeczkę Goplanistów. Biało-zieloni skupieni na szturmowaniu bramki przeciwnika najwyraźniej zapomnieli o obronie, a kontra zawodników z Orłowskiej mogła przynieść bramkę. Po podaniu aktywnego Marcina Skonieczki, do piłki w polu karnym doszedł Paweł Mądrzejewski, jednak nawet z najbliższej odległości nie potrafił ulokować futbolówki w siatce rywala, trafiając swoim strzałem w słupek. W dalszej części pierwszej połowy spotkania gra się zaostrzyła, a arbiter dla uspokojenia zapędów piłkarzy często sięgał po żółty kartonik. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Przeciwnicy się nie oszczędzali, a najwięcej pracy miał nadal sędzia. Właśnie po jednym z przewinień piłkarza gospodarzy w narożniku pola karnego zawodnicy Cuiavii zwietrzyli swą szansę na zdobycie pierwszego gola. Do piłki podszedł Arkadiusz Kryszak. Po jego dośrodkowaniu przed bramką Łuczaka się zakotłowało, a najsprytniejszy w zamieszaniu okazał się Semenowicz, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie (1:0). Niestety głupota centrującego piłkę (ściągnięcie koszulki po bramce) skończyła się dla niego żółtą kartką (drugą w meczu), a co za tym idzie usunięciem z boiska. Biało niebiescy zwietrzyli w tym swoją szansę i mocniej natarli na bramkę gości, coraz częściej stwarzając dogodne sytuację do wyrównania. Na ich nieszczęście kapitalną formę prezentował Michał Turski, broniąc strzały Pawła Mądrzejewskiego oraz Krzysztofa Kretkowskiego. Jednak w 75 minucie po starciu z Kretkowskim, dobrze spisujący się bramkarz doznał urazu i musiał opuścić murawę. Jego miejsce między słupkami zajął Piotr Sypniewski. Goplaniści chcąc wykorzystać to, że zawodnik ten mógł być jeszcze nierozgrzany zaczęli go niepokoić. Lecz pokonać go udało im się dopiero w 82 minucie. Prostopadłe podanie z głębi pola otrzymał popularny „Kretek”, a będąc sam na sam z Sypniewskim zachował się jak rasowy napastnik. Podciął piłkę i technicznym strzałem go przelobował. W tym momencie w serca sympatyków Goplanii wlała się nadzieja, że to spotkanie można wygrać. Podopieczni Zygmunta Lewandowskiego zaczęli oblężenie Cuiavii, a Ci spokojnie wyczekiwali na okazję, aby przeprowadzić kontrę. Taki jeden wypad zakończył się ich sukcesem. Piłkę na prawym skrzydle otrzymał Tomasz Bakiera i nie zastanawiając się zacentrował ją w pole karne. Tam na piątym metrze znalazł niepilnowanego „Semena” i to właśnie snajper Cuiavii w 90 minucie strzałem głową ustalił wynik spotkania. Goplania – Cuiavia 1:2 (0:0) Bramki: Kretkowski (82) oraz Semenowicz 2 (61, 90) Żółte kartki: Mądrzejewski, Milewski, Chełminiak, Bidas oraz Kryszak, Arent, Dąbrowski, Oźmina, Grabarek. Czerw. Kartka: Kryszak (za drugą żółtą).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze