Reklama

Czy to już koniec Noteci?

Przez prawie trzy kwarty wydawało się, że Noteć po raz drugi pokona Astorię w derbach Kujaw. Niestety sił 6 graczom starczyło tylko na 3 kwarty. Mimo dobrej gry Amerykanów cudu nie było.

Na pomeczowej konferencji prasowej Piotr Baran trener Noteci nie zostawił suchej nitki na zarządzie klubu. Być może w poniedziałek w Noteci nie będzie miał kto grać, ani kto ich trenować. Niestety to co można było usłyszeć od wszystkich na pytanie co dalej to „nie wiem”. Derby stały jak to zwykle przy tego typu meczach bywa na wysokim poziomie. Oba zespoły i ich kibice stworzyły piękne trzymające do końca w napięciu widowisko. Wszyscy teraz sie łudzą, że pojawi się tajmeniczy sponsor z Anglii... Wojciech Krajewski na konferencji sytuację w klubie skwitował: Od lat nic się w klubie nie zmieniło. Cały czas odbywają się tu Dziadzy część 3, czyli wielka improwizacja. Noteć – Astoria 78:89 (23:11, 22:21, 18:27, 15:30) Noteć: Brown 24 (2), Robak 17, Penland 15 (1), Mrożek 12 (2), Djurić 10, Radović 0, Świętoński 0, Redek 0 Astoria: Arabas 26 (4), Harrington 24 (2), Kudriawcew 12, Wilangowski 10, Korszuk 6, (2), Wiekiera 5 (1), Bosnić 3 (1), Dryja 2, Szczotka 1 ZOBACZ FOTOGALERIĘ ZOBACZ FILMY ZE SPOTKANIA - Noteć - Astoria 1 - Noteć - Astoria 2 - Noteć - Astoria 3 - Noteć - Astoria 4 za www.ebl.pl W pierwszej rundzie Noteć wygrała w Bydgoszczy w szóstkę. Przez 35 minut inowrocławscy koszykarze byli bliscy powtórzenia tego sukcesu, ale gdy za faule spadli Radović i Robak, zabrakło im sił by utrzymać przewagę. Przy nadkomplecie publiczności i w świetnej atmosferze Astoria wygrała z Notecią 89:78. Derbowe spotkanie oba zespoły rozpoczęły w szaleńczym tempie. Rwane akcje z obu stron podnosiły jeszcze, wysoką już przed rozpoczęciem widowiska, temperaturę na trybunach. Po kilku chwilach to jednak gospodarze pierwsi opanowali nerwy i wykorzystując nieudolność Astorii wyszli na kilkunastopunktowe prowadzenie, które utrzymali do końca pierwszej połowy. Podopieczni trenera Piotra Barana wykorzystywali swoje atuty i bezlitośnie obnażali słabości bydgoszczan. Brown trafiał nieprawdopodobne rzuty nic nie robiąc sobie z bydgoskich obrońców, Mrożek po raz kolejny udowadniał, że rzut zza linii 6,25 jest jego mocną stroną, Djuric zbierał wszystko co miał do zebrania z tablic (9 zbiórek w pierwszych 20 minutach), a Robak rozkręcał się z minuty na minutę zniechęcając to gry najpierw Wilangowskiego a później Dryję. Gracze Wojciecha Krajewskiego natomiast zawodzili zarówno w ataku jak i obronie. Szczególnie dziwiła postawa jedynego uczestnika tegorocznego Meczu Gwizd z ekipy Astorii Pawła Wiekiery, który w statystykach pierwszej połowy zapisał się jedynie jedną stratą. Były reprezentant Polski nie łapał piłek, nie radził sobie kompletnie w obronie i generalnie wyglądał na zagubionego na parkiecie. Paradoksalnie po przerwie to właśnie Wiekiera dał sygnał do ataku. Po jego trójce goście zbliżyli się do Noteci na dziewięć punktów (51:42) i od tego momentu zaczęła się udana pogoń koszykarzy z grodu nad Brdą. I mimo, że były gracz Śląska nadal nie radził sobie z Brownem to zarówno Amerykanin jak i jego koledzy z drużyny z czasem zaczęli popełniać coraz więcej błędów nie wytrzymując spotkania kondycyjnie. Astoria złapała w końcu w czwartej kwarcie właściwy rytm i wiadomym stało się, że zwycięzca może być dziś tylko jeden, tym bardziej że za pięć przewinień parkiet opuścić musieli Radovic i świetnie spisujący się Robak. Na sześć minut przed końcem ostatniej części Krzysztof Wilangowski rzutem za z półdystansu wyprowadził swój zespół na prowadzenie 71:70, którego przyjezdni nie oddali już do końca. Gloria victis - chwała zwyciężonym - tak można podsumować to spotkanie. Mimo sporych kłopotów ze składem Noteć sprawiła spore kłopoty Astorii, a poszczególni gracze wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. To były derby, które przyniosły kibicom wiele emocji, i z pewnością zasługiwały na oprawę jaką nadali im organizatorzy. Dodatkowo fani koszykówki, w tym kilkuset osobowa grupa z Bydgoszczy, również współtworzyli atmosferę sportowego święta na trybunach fantastycznie dopingując oba zespoły przez całe spotkanie. opis meczu Marek Szczutkowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama