Tragiczne wydarzenie w gdańskim gimnazjum i samobójstwo 14-letniej gimnazjalistki w październiku tego roku, wywołały falę protestów i liczne dyskusje na temat polskiej szkoły.
Warto jednak też przypomnieć o innych wcześniejszych wypadkach, o których huczały media. Wystarczy tu wspomnieć szkoły w naszym województwie: w Toruniu i Solcu Kujawskim, gdzie ofiarą - nazwijmy to – niepokornych uczniów - stali się nauczyciele. Kilka dni temu głośno było również o włoskiej szkole, w której dzieci dotkliwie poniżały swego kolegę z zespołem Downa, a film pokazujący całe zajście bił rekordy oglądalności w Internecie. Nie ma chyba miesiąca w roku szkolnym, żeby nie dotarła do nas informacja o tym, że jakiś uczeń dotkliwie pobił swego kolegę, napadł na staruszkę, okradł sklep itd… Normalnością w wielu szkołach stało się już dewastowanie budynków szkolnych, niszczenie ławek, wulgarne słownictwo, palenie papierosów podczas przerw, a ponadto makijaże, farbowane włosy, wysokie obcasy i kuse bluzeczki u dziewcząt. Coraz głośniej zaczęło się też mówić o prawach uczniów i poszanowaniu ich godności, tyle tylko, że traktowało się to wyłącznie jako obowiązek nauczyciela wobec ucznia. Na zasadę poszanowania autorytetu nauczyciela i wychowawcy spuszczono zasłonę milczenia, za którą wielu nieodpowiedzialnych rodziców, zrzucając z siebie odpowiedzialność za wychowanie dziecka, pozwala sobie na wpajanie swoim dzieciom nowego wizerunku nauczyciela: nieudacznika i złośliwego głupca (w delikatnym tego słowa znaczeniu), którego można postraszyć, żeby dał dzieciakowi, a jednocześnie rodzicowi, święty spokój. Dla tego świętego spokoju autorytetem dzieci stają się bohaterowie kipiących przemocą i erotyzmem gier komputerowych, filmów i teledysków. Wielu niedojrzałych rodziców często wychodzi również z założenia, że wszelkie wybryki dziecka w szkole należy tolerować, bo przecież to jest jeszcze dziecko i ( chyba podobnie jak jego rodzic) nie jest świadome konsekwencji swych czynów. Warto tu również dodać, że brak zainteresowania dzieckiem, zaspokojenia podstawowych potrzeb jego egzystencji, to główna przyczyna agresywnych zachowań, mających na celu zwrócenie na siebie uwagi i odreagowanie złości w środowisku szkolnym. W całej tej sytuacji zdaje się, że nauczycielowi odebrano „broń” do walki ze złem w szkole i poczucie bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo to zostało odebrane również – co należy podkreślić - LICZNEJ grupie uczniów i ich rodziców Dotyczy to głównie tych uczniów, którzy nie sprawiają żadnych problemów wychowawczych, ale ze strachu przed swymi kolegami, nie potrafią przeciwstawić się przemocy w szkole. W naszym mieście na szczęście nie słychać o drastycznych występkach uczniów, ale z całą pewnością mają miejsce takie zachowania jak: wyśmiewanie młodszych dzieci przez starsze, ubieranie się w sposób wyzywający przez dziewczęta, notoryczne posługiwanie się wulgaryzmami i palenie papierosów podczas przerw. Zachowania te sugerują, że wcale tak cudownie w naszych szkołach nie jest. Powstaje samonakręcające się błędne koło i jak to niestety zwykle bywa, musi najpierw dojść do tragedii, żeby wszyscy uznali, że trzeba zająć się danym problemem i zacząć coś w tej sprawie robić. Do tragedii w Gdańsku już doszło, więc co teraz? Pomysł ministra Giertycha o wymownym tytule „Zero tolerancji dla przemocy w szkole” daje nauczycielom jeśli jeszcze nie zielone, to chociaż żółte światło do bardziej zdecydowanego przeciwstawiania się agresji wśród swoich wychowanków. Czy jednak program z wyszczególnieniem kar za złe zachowanie uczniów i nagród za informowanie o tym co złego dzieje się w szkole właściwie zaskutkuje? Co według Was jest lepsze: kary dla uczniów czy narzucenie obowiązku odpowiedzialnego podejścia rodziców do wychowania swych dzieci i współpracy ze szkołą oraz organizacja wsparcia pedagogicznego dla nich? Czy wina za obecną sytuację w szkole leży po stronie domu, szkoły czy samych uczniów, czy raczej wszystkich po trochu? Czy w inowrocławskich szkołach również mamy do czynienia z przemocą, a jeśli tak, to czy w ogóle próbuje się temu zaradzić? Czy organizacja dodatkowych zajęć pozalekcyjnych może być jednym ze skutecznych sposobów radzenia sobie z trudną młodzieżą? Dlaczego uczniowie, nauczyciele i rodzice nie solidaryzują się w walce z przemocą w szkołach? Zapraszam do dyskusji.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze