Reklama

Cuiavia przegrywa ze Spartą Brodnica

Zabrakło szczęścia piłkarzom Cuiavii Inowrocław w Brodnicy. Podopieczni trenera Michała Nadolskiego byli w meczu ze Spartą stroną przeważającą, w szczególności w pierwszej połowie, jednak po raz kolejny wrócili do domu bez zdobyczy punktowej, ulegając 0:2.

Gospodarze wynik spotkania otworzyli w 49 minucie, gdy bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Radosław Gajkowski. W 54. minucie wynik ustalił z rzutu karnego Maciej Koczur, chociaż w tej sytuacji pozostaje niesmak, gdyż arbiter podjął mocno kontrowersyjną decyzję, wskazując na "wapno" po tym, jak czystym odbiorem piłki popisał się Mikołaj Błaszczyk.


SPARTA BRODNICA - CUIAVIA INOWROCŁAW 2:0 (0:0)
Gajkowski 49', Koczur 54'(k.)

Skład Cuiavii: Piesik - Timm, Rybczyński (M.Maciejewski 69'), Błaszczyk, Protsyshyn, P.Wiśniewski, Majchrzak, Nadolski, Mielcarek, Kruszczyński, Ignatowski

Reklama

Na ciężki wyjazd do Brodnicy wybrali się w sobotnie popołudnie zawodnicy Cuiavii Inowrocław. Rywal plasował się przed tą kolejką bowiem na 5. miejscu w ligowej tabeli. Co gorsza - trener Michał Nadolski nie mógł skorzystać z usług Michała Marczyńskiego, a także Dariusza Słupskiego - obaj pauzowali za nadmiar kartek. Ponadto na meczu ze Spartą zabrakło także Mateusza Brzóstowskiego, któremu plany pokrzyżowały sprawy zawodowe.

Od początku lekką przewagę osiągnęli gospodarze, którzy po raz pierwszy zagrozili naszej bramce w 6. minucie - wówczas jeden z zawodników z Brodnicy oddał minimalnie niecelny strzał głową. Jednak z każdą kolejną minutą kibice gospodarzy przecierali oczy ze zdumienia, gdyż to Cuiavia osiągnęła przewagę i zaczęła poczynać sobie coraz śmielej w ataku. Sygnał w ofensywie dał Patryk Wiśniewski, który w 27. minucie wbiegł w pole karne i oddał strzał, z którym z trudem poradził sobie bramkarz Sparty. Chwilę później groźnie zrobiło się pod bramką Marcina Piesika, jednak nasz golkiper nie miał problemów, by obronić trudny strzał po ziemi, jaki oddał zawodnik gospodarzy. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy Biało-Zieloni zdobyli na tyle dużą przewagę, że mogli konstruować spokojnie ataki pozycyjne. I jeden z nich powinien zakończyć się trafieniem do siatki brodniczan. W 44. minucie piłkę na prawe skrzydło dograł Michał Nadolski, a niekryty Arsenii Protsyshyn miał dużo czasu, by dośrodkować w pole karne. Piłka posłana przez ukraińskiego defensora minęła wszystkich graczy gospodarzy i spadła pod nogi Michała Kruszczyńskiego. Niestety, świetną interwencją popisał się bramkarz gospodarzy, który instynktownie wybronił uderzenie naszego napastnika. Była szansa na zdobycie gola do szatni, jednak do tego nie doszło i do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 0:0.

Reklama

Podbudowani dobrymi pierwszymi 45 minutami zawodnicy Cuiavii szybko zostali sprowadzeni na ziemię w drugiej połowie. W 49. minucie gospodarze wykonywali rzut rożny - do piłki podszedł Radosław Gajkowski, który zagrał ostrą piłkę zmierzającą w światło bramki. Niestety, Marcin Piesik podczas próby piąstkowania minął się z futbolówką i, ku zaskoczeniu wszystkich zgromadzonych na tym meczu, zatrzymała się ona dopiero w siatce bramki. Było 1:0. Brodniczanie uzyskali widoczną przewagę i szybko zdołali podwyższyć prowadzenie. Niestety, znaczący udział w tym fakcie miał arbiter główny tego spotkania. W 54. minucie w pole karne naszej drużyny wbiegł Radosław Simson, jednak jego zapały szybko ostudził skutecznym wślizgiem Mikołaj Błaszczyk. O dziwo - Pan Daniel Mateusiak zdecydował się na podyktowanie jedenastki, mimo, że pomiędzy naszym obrońcą, a skrzydłowym gospodarzy nie doszło nawet do bezpośredniego kontaktu. Gdy emocje opadły, do piłki ustawionej na "wapnie" podszedł Maciej Koczur i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie Sparty. Nasz zespół próbował się odgryźć, jednak brodniczanie skutecznie bronili się przy korzystnym dla nich wyniku. W 77. minucie dobre podanie na lewą stronę wykonał Michał Nadolski, a piłkę opanował Mateusz Maciejewski. Młody boczny obrońca wpadł w pole karne i oddał strzał, który nieznacznie minął bramkę Sparty. Nasza drużyna do końca meczu walczyła chociażby o gola kontaktowego, jednak na nic zdały się te próby i ostatecznie przegraliśmy - 0:2.

Ostatni mecz w 2017 roku piłkarze Cuiavii Inowrocław rozegrają na własnym stadionie - w niedzielę, 26 listopada o godzinie 12:00. Rywalem naszej drużyny będzie Kujawiak Kowal.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama