Reklama

Co się dzieje w schronisku dla zwierząt?

Inowrocławscy Animalsi czyli członkowie klubu przyjaciół zwierząt alarmują , że w inowrocławskim schronisku źle się dzieje. Niedawno pies, który został zabrany ze schroniska zdechł na nosówkę.

Animalsi twierdzą, ze nie był to jedyny sygnał jaki do nich dotarł i zapowiadają, że jeśli informacje o większej ilości przypadków nosówki w tej placówce się potwierdzą to nie wykluczają zawiadomienia organów ścigania o braku właściwego nadzoru. Wątpliwości obrońców zwierząt budzą także warunki w jakich żyją psy i koty w inowrocławskim schronisku. - Wielokrotnie docierały do nas sygnały dotyczące złych rzeczy, które się dzieją w schronisku. Zastanawiam się czy jest tam prowadzona jakakolwiek ewidencja zwierząt. Bulwersuje nas głownie to, że jeżeli w schronisku jest za dużo zwierzaków to osoby odpowiedzialne powinny robić wszystko aby znaleźć opiekunów dla zwierząt, ale w sytuacji jaka miała miejsce ostatnio nikt nie będzie brał szczeniaka, który jest chory. W zasadzie śmiertelnie chory - powiedział Grzegorz Kwiatkowski prezes inowrocławskich Animalsów. Tymczasem dyrektor PGKiM Krzysztof Kuźmiński, który nadzoruje działalność schroniska w kilku stronicowej odpowiedzi na zarzuty Animalsów zapewnia, że kontrola Powiatowego Inspektora Weterynarii nie stwierdziła nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki. Za bezpodstawny uznano także zarzut braku opieki w niedzielę i święta oraz po godz. 15.00. Jak twierdzi dyrektor Kuźmiński schronisko pracuje 24 godziny na dobę. W ostatnim czasie w przytulisku przebywało od 80 do 100 czworonogów, a może ono pomieścić o 50 sztuk więcej. W III kwartale zabrano ze schroniska blisko 80 psów i jednego kota.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama