Niepokojąco obniża się wiek nieletnich, którzy wchodzą w konflikt z prawem. W 2008r inowrocławska Policja odbierała zgłoszenia o czynach zabronionych, których dopuszczały się dzieci ośmioletnie a nawet siedmio letnie.
Przykładem mogą być kradzieże, do których dochodziło w sklepach. Nieletni najczęściej kradli towar w postaci słodyczy i kosmetyków. Były przypadki, że do sklepu wchodziły nawet kilkuosobowe grupy nieletnich, które dokonywały kradzieży. Dzieci zatrzymywała ochrona sklepów na gorącym uczynku. W ustaleniu nieletnich sprawców kradzieży pomagał również sklepowy monitoring. Na jego podstawie ustalano również nieletnich, którzy kradli w sklepach towar nawet jakiś czas wcześniej. Z uwagi na to, że takie negatywne zachowanie dziecka świadczy o demoralizacji, Policja przeprowadzała rozmowy z nieletnimi w obecności ich rodziców. Następnie sprawy te trafiały celem rozpatrzenia do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Inowrocławiu. W celu uświadamiania dzieci i młodzieży oraz przestrzegania przed konsekwencjami policjanci systematycznie organizują spotkania w szkołach podstawowych i gimnazjalnych. Na przełomie stycznia i lutego funkcjonariusze odwiedzili inowrocławskie gimnazja nr 1,2,3,4 oraz SP nr 9. Podczas prelekcji policjanci zachęcali dzieci i młodzież do dialogu po to aby szukać wspólnych rozwiązań ich problemów. Okazuje się, że nie wszyscy rodzice na bieżąco rozmawiają ze swoim dzieckiem o ważnych dla nich sprawach. Policjanci w szkołach informują uczniów o potencjalnych zagrożeniach, odpowiedzialności za ich postępowanie oraz uczą, że rodzice, nauczyciele, pedagodzy w szkołach oraz policjanci to osoby, do których mogą się zawsze zwrócić. W 2008 roku wśród wszystkich nieletnich, którzy weszli w konflikt z prawem około 20% to osoby poniżej 13 lat. W tej kategorii wiekowej dla wielu z nich nie były to jednostkowe przypadki a swojego zachowania często nie potrafili wytłumaczyć. Takim postępowaniem pociech byli zaskoczeni również rodzice, zadając sobie pytanie dlaczego ich dziecko złamało prawo i gdzie popełnili błędy wychowawcze? W ubiegłym roku na terenie powiatu policjanci zorganizowali i wzięli udział w 485 spotkaniach z dziećmi i młodzieżą. W 629 przypadkach prowadzono rozmowy profilaktyczno-ostrzegawcze z nieletnimi oraz ich rodzicami i opiekunami aby przeciwdziałać patologiom w rodzinach. Ważnym elementem działań profilaktycznych jest bieżąca współpraca policjantów ze szkolnymi pedagogami. Takich spotkań z pedagogami w ubiegłym roku odbyło się aż 573. Zaangażowanie tak wielu osób w działania na rzecz dzieci i młodzieży ma za zadanie uczyć ich, uświadamiać i wychowywać - informuje mł. asp. Izabella Drobniecka.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czasem wydaje mi się, że może większy efekt dałoby edukowanie rodziców, bo często lekceważą pierwsze symptomy problemu. A oto przykład sprzed tygodnia : przyszła do mnie zrozpaczona sąsiadka (mamy synów w jednym wieku, 11 lat), że chłopak ukradł nauczycielce komórkę i będzie miał sprawę w sądzie. Poprosiła mnie o pomoc w zredagowaniu prośby do dyrektora szkoły o wystawienie pozytywnej opinii o chłopcu. Postawiono mu zarzut: Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny http://www.eporady24.pl/przywlaszczenie_mienia_przez_nieletniego,pytania,6,199,7664.html Ale nie to mnie zszokowało, ona ciągle szuka sposobu jak zwalić winę na kolegów syna a jego wybielić. PRóbuje wmawiać, że on tego nie mógł zrobić. A ja przez całe lata obserwowałam jego i ją, przychodziła do mnie, żeby nasze dzieci się pobawiły i wiem, że on to zrobił bez niczyjej pomocy. JEj dziecko zawsze miało roszczeniowe podejście do świata, a ona nie reagowała. Pamiętam jak jej syn dostawał szału bo mój zaczął walczyć o swoje a ona wtedy zamiast malucha uspokoić prosiła i pouczała mojego syna że powinien dać zabawkę. Nie mogę się teraz powstrzymać przed takim subiektywnym wnioskiem, że ta mama powinna razem z synem za tę kradzież odpowiadać. I takich jest wielu…
Czasem wydaje mi się, że może większy efekt dałoby edukowanie rodziców, bo często lekceważą pierwsze symptomy problemu. A oto przykład sprzed tygodnia : przyszła do mnie zrozpaczona sąsiadka (mamy synów w jednym wieku, 11 lat), że chłopak ukradł nauczycielce komórkę i będzie miał sprawę w sądzie. Poprosiła mnie o pomoc w zredagowaniu prośby do dyrektora szkoły o wystawienie pozytywnej opinii o chłopcu. Postawiono mu zarzut: Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny http://www.eporady24.pl/przywlaszczenie_mienia_przez_nieletniego,pytania,6,199,7664.html Ale nie to mnie zszokowało, ona ciągle szuka sposobu jak zwalić winę na kolegów syna a jego wybielić. PRóbuje wmawiać, że on tego nie mógł zrobić. A ja przez całe lata obserwowałam jego i ją, przychodziła do mnie, żeby nasze dzieci się pobawiły i wiem, że on to zrobił bez niczyjej pomocy. JEj dziecko zawsze miało roszczeniowe podejście do świata, a ona nie reagowała. Pamiętam jak jej syn dostawał szału bo mój zaczął walczyć o swoje a ona wtedy zamiast malucha uspokoić prosiła i pouczała mojego syna że powinien dać zabawkę. Nie mogę się teraz powstrzymać przed takim subiektywnym wnioskiem, że ta mama powinna razem z synem za tę kradzież odpowiadać. I takich jest wielu…