Plac zabaw z elementami sensorycznymi, sieć defibrylatorów, murale i remonty — tak mieszkańcy Inowrocławia zdecydowali wydać ponad 1,3 miliona złotych z miejskiej kasy. Budżet obywatelski jako narzędzie demokracji lokalnej nabiera rozpędu w całej Polsce, ale czy naprawdę przekłada się na realne zmiany w mieście?
18 grudnia 2025 roku zamknęło się głosowanie w kolejnej edycji Inowrocławskiego Budżetu Obywatelskiego. Spośród 24 projektów dopuszczonych do głosowania mieszkańcy wybrali 12, które zostaną zrealizowane w 2026 roku. Łączna pula wynosi 1 337 697,52 zł. To nie są abstrakcyjne liczby — to plac zabaw, z którego będą korzystać dzieci, defibrylator, który może uratować czyjeś życie, i mural, który zmieni wygląd szarej ściany w coś, przy czym warto się zatrzymać.
Prezydent Arkadiusz Fajok, komentując wyniki, podkreślił, że budżet obywatelski to „realny dowód na to, że głos mieszkańców ma znaczenie i bezpośrednio przekłada się na zmiany w mieście". To zdanie brzmi jak frazé — ale dane z wyników Inowrocławskiego Budżetu Obywatelskiego na 2026 rok pokazują, że za nim stoją konkretne rzeczy, które faktycznie powstaną.
Spektrum wybranych projektów dobrze ilustruje, co najbardziej leży na sercu inowrocławianom. Dominują inwestycje w bezpieczeństwo, przestrzeń publiczną i potrzeby dzieci oraz seniorów — co zresztą pokrywa się z ogólnopolskim trendem, w którym podobne kategorie projektów zwyciężają w kolejnych edycjach BO w całym kraju.
[obraz_1]
Głosowanie przebiegało zarówno elektronicznie, jak i w formie tradycyjnej — co ważne, bo zapewniło dostęp do procesu mieszkańcom niekorzystającym na co dzień z internetu. To detal, który ma znaczenie w miastach ze starzejącą się demografią, takich jak Inowrocław.
Idea partycypacyjnego zarządzania finansami publicznymi narodziła się w brazylijskim Porto Alegre w końcu lat 80. XX wieku jako odpowiedź na korupcję i wykluczenie społeczne z procesów decyzyjnych. Do Polski trafiła na początku XXI wieku, a prawną podstawę zyskała wraz z nowelizacją ustawy o samorządzie gminnym w 2018 roku. Zgodnie z art. 5a ustawy o samorządzie gminnym, w miastach na prawach powiatu przeprowadzenie budżetu obywatelskiego jest dziś obowiązkiem, a nie tylko dobrą wolą władz. Minimalna kwota nie może być niższa niż 0,5% wydatków budżetu gminy z poprzedniego roku.
To ważne rozróżnienie: Inowrocław nie robi budżetu obywatelskiego, bo chce się dobrze zaprezentować w mediach. Robi go, bo musi — ale to, jak go robi i jakie projekty w nim wygrywają, wiele mówi o tym, czego mieszkańcy naprawdę potrzebują. Szerzej mechanizm budżetu partycypacyjnego opisuje rządowy portal edukacyjny ZPE — warto tam zajrzeć, żeby zrozumieć, jak cały proces jest zorganizowany od strony formalnej.
Inowrocławskie 1,3 mln zł to skromna kwota na tle tego, co dzieje się w całym kraju. Rok 2026 zapowiada się jako przełomowy dla polskich samorządów — przede wszystkim za sprawą środków z Krajowego Planu Odbudowy i nowej perspektywy funduszy unijnych. Jak wynika z analizy „Rzeczpospolitej", polskie samorządy biją rekordy inwestycyjne w 2026 roku — 15 największych metropolii planuje łącznie wydać ponad 16 mld zł na inwestycje, czyli o kilkanaście procent więcej niż rok wcześniej.
Budżety obywatelskie stanowią w tym kontekście ułamek całości — ale jakościowo różnią się od inwestycji „z góry". Tutaj to mieszkańcy, a nie urzędnicy, definiują priorytety. I właśnie ta różnica decyduje o tym, dlaczego projekty z BO często cieszą się większym zainteresowaniem niż droższe inwestycje infrastrukturalne — bo są odpowiedzią na realnie odczuwane potrzeby, a nie wynikiem optymalizacji politycznej.
Rosnąca popularność elektronicznego głosowania w budżetach obywatelskich to część szerszego procesu: cyfryzacji obowiązków administracyjnych dotykającej zarówno firmy, jak i instytucje publiczne. Samorządy coraz chętniej przenoszą procesy konsultacyjne i decyzyjne do sieci — nie tylko po to, żeby było wygodniej, ale też żeby obniżyć barierę uczestnictwa dla osób pracujących w nieregularnych godzinach, mieszkających daleko od centrum czy opiekujących się dziećmi.
Budżet obywatelski to nie tylko narzędzie finansowania — to przede wszystkim kanał komunikacji między mieszkańcami a władzą, który działa w obie strony.
— z raportu o partycypacji obywatelskiej w Polsce
Inowrocław połączył oba tryby — elektroniczny i papierowy — co jest rozsądnym podejściem w mieście o zróżnicowanej demografii. Wyzwaniem pozostaje jednak frekwencja. W wielu polskich miastach budżety obywatelskie przyciągają do urn promil uprawnionych do głosowania, co rodzi pytanie o reprezentatywność wyników i rzeczywisty demokratyczny charakter całego procesu.
Jak działa głosowanie w BO?
Każdy mieszkaniec może zgłosić projekt, który następnie przechodzi weryfikację formalną i merytoryczną. Po pozytywnej weryfikacji projekt trafia do głosowania otwartego dla wszystkich mieszkańców. Projekty z największą liczbą głosów, mieszczące się w puli budżetowej, trafiają do realizacji w kolejnym roku budżetowym. W Inowrocławiu głosować można zarówno online, jak i w formie papierowej w wyznaczonych punktach.
Spośród 24 projektów dopuszczonych do głosowania mieszkańcy wybrali 12. Pozostałe 12 przepadło — ale nie zawsze oznacza to ich koniec. W wielu miastach przegrane projekty wracają w kolejnych edycjach, zmodyfikowane i lepiej skomunikowane z lokalną społecznością. Część z nich trafia też na radar urzędników jako sygnał o potrzebach, które mogą zostać zaspokojone w ramach zwykłego budżetu. To ciche, ale realne działanie budżetu obywatelskiego jako mechanizmu zbierania danych o potrzebach mieszkańców.
Ważny jest też aspekt rynku pracy. W Polsce coraz więcej firm planuje zwolnienia, a nastroje na rynku pracy nie są jednoznacznie pozytywne. Lokalne inwestycje finansowane z budżetu obywatelskiego — nawet te o skromnych kwotach — generują zlecenia dla małych lokalnych firm: wykonawców placów zabaw, graficiarzy, wykonawców robót budowlanych. To forma lokalnego mnożnika ekonomicznego, rzadko uwzględniana w dyskusjach o BO.
Budżet obywatelski a budżet główny miasta
Powiat inowrocławski zaplanował na 2026 rok łączne wydatki na poziomie ponad 350 mln zł, z czego na inwestycje — ponad 21 mln zł. Budżet obywatelski stanowi więc ok. 6% puli inwestycyjnej, ale ma charakter wyłącznie oddolny. To niewiele i zarazem bardzo dużo — zależy, z której strony patrzeć.
Pytanie o skuteczność budżetu obywatelskiego nie ma jednej odpowiedzi. Krytycy wskazują na niską frekwencję, podatność na mobilizację wąskich grup interesów i pozorność wpływu — zwłaszcza gdy kwoty są zbyt małe, żeby rozwiązać prawdziwe problemy infrastrukturalne. Zwolennicy podkreślają, że chodzi nie tylko o pieniądze, ale o nawyk uczestnictwa, zaufanie do instytucji i poczucie sprawczości.
W Inowrocławiu na te pytania odpowie przyszły rok. Gdy plac zabaw z elementami sensorycznymi stanie otwarty, a defibrylatory pojawią się przy ruchliwych ulicach, mieszkańcy będą mogli powiedzieć: to wybraliśmy, to powstało. I właśnie ta prosta sekwencja — decyzja, realizacja, efekt — jest rdzeniem tego, co budżet obywatelski ma robić najlepiej. Więcej o inwestycjach samorządowych i trendach w finansach publicznych znajdziesz na portalu bnbn.pl.
materiał zewnętrzny
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze