Lekarzom nie udało się uratować życia 4-miesięcznej dziewczynce z Inowrocławia, która z ciężkimi obrażeniami głowy trafiła do toruńskiego szpitala.
Na oddziale intensywnej opieki niemowlę przebywało od czwartku. Przywiozła je tam karetka wezwana przez ojca dziecka, który twierdził, że córka wypadła mu z rąk w czasie wyciągania z łóżeczka. Toruńscy lekarze twierdzą jednak, że urazy takie jak u dziewczynki widywali u ofiar po ciężkich wypadkach komunikacyjnych. W niedzielę wieczorem dziecko zmarło. Jeszcze gdy żyło Prokuratura postawiła ojcu zarzut usiłowania zabójstwa. Teraz może zmienić kwalifikację czynu na zabójstwo lub pobicie ze skutkiem śmiertelnym. - Trzeba wyjaśnić czy faktycznie podejrzany miał zamiar czy też godził się ze spowodowaniem zgonu córki. Czy też pobił ją nie przewidując takiej możliwości. To oceniamy na podstawie obrażeń ciała w pierwszej kolejności ale również na podstawie innych dowodów, w szczególności zeznań, świadków. Dopiero zestawienie tych właśnie z konsekwencji wynikających z tych dowodów będzie dawało podstawę do ostatecznego zakwalifikowania zachowania sprawcy. Taką decyzję oraz kwalifikację prawną ostateczną na pewno określimy w momencie skierowania aktu oskarżenia - powiedział rzecznik bydgoskiej Prokuratury Okręgowej Jan Bednarek. 29-letni ojciec dziecka został aresztowany na trzy miesiące.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze